﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Bułgarskie spotkania”> 
<author_1=”Grażyna Woynis-Terlikowska”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="11">
<date=”1954-11-18”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
— Ach, ach! — kręcili z podziwem głowami. — Z samej Warszawy? To daleko, daleko... No mówcie, mówcie, jak tam u was? Wszystko już odbudowaliście?
Krąg wokół nas zacieśniał się. Uwagę naszą zwrócił starszy już siwiejący chłop, ubrany w wysoką czapę. Twarz miał okrągłą, energiczną i dobroduszną jednocześnie, oczy jego lśniły jak rtęć a i sam ruchliwy był jak żywe srebro. Co chwilę pociągał za rękaw to tego to owego ze swych towarzyszy, którzy, znając rosyjski, podjęli się funkcji tłumaczy. Dopytywał: o czym mowa, uważnie słuchał odpowiedzi, po czym znów wpatrywał się pilnie w nasze wargi. Gdy padło znowu powtórzone wyraźnie słowo: Warszawa, stary chłop przepchnął się energicznie przez gromadę i znalazł się tuż koło nas. 
Mówił coś szybko i głośno, wskazując palcem na siebie, a potem na nasze notesy. Poszturchiwał przy tym z lekka w bok młodego traktorzystę, jednego z przygodnych tłumaczy, domagając się natychmiastowego przełożenia jego słów. Traktorzysta, uśmiechając się szeroko, objaśniał: — On prosi, żebyście zapisali, że on, Czaniu Iwanow Naniew...
Stary chłop przerwał mu ruchem ręki i unosząc w górę wskazujący palec, jakby chciał powiedzieć: uwaga! wyskandował wolno: — Cza-niu — I-wa-now — Na-niew! Obserwował przy tym pilnie ruch sunącego po papierze ołówka, potem kiwnął głową na znak, że dobrze zapisaliśmy nazwisko i znowu trącił traktorzystę, który podjął: — ...że on jest członkiem spółdzielni produkcyjnej imienia Mathyasa Rakosi — wieś Uzundzioło i żebyście napisali, że on pozdrawia tych towarzyszy, co tak dzielnie Warszawę budują, bo on ich na filmie widział — i ja też zresztą widziałem — dodał nawiasem.
Chcieliśmy najserdeczniej podziękować Czaniu Iwanowowi, ale on znowu zwrócił się do traktorzysty, powtarzając coś parokrotnie i z wielkim naciskiem. Tłumacz roześmiał się: — On prosi, towarzysze, żebyście stąd nie odchodzili. On tu zaraz wróci.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
